Darmowa wysyłka od 250zł

Joga dla ciała i duszy

Jeszcze dwa i pół roku temu mówiłam z pełnym przekonaniem, że joga to nie moja bajka. Mimo że ruch zawsze mi towarzyszył, uważałam, że zupełnie się w niej nie odnajdę. Teraz wiem, że moje uprzedzenia wynikały z niewiedzy. Nie traktowałam jogi jako formy aktywności fizycznej – wyobrażałam sobie, że to tylko praca z oddechem i skupieniem. Dziś wiem, że jest inaczej.

Przede wszystkim każdy traktuje jogę odmiennie. Oczywiście w dużej mierze zależy to od typu jogi, który nam towarzyszy, ale również od okoliczności, w których praktykujemy. Inaczej odbieramy praktykę w grupie, gdzie rytm i tempo narzucone są z góry, a zupełnie inaczej domową praktykę solo, gdzie wszystko zależy od nas. Uczucia związane z jogą kształtuje też regularność i częstotliwość – jeśli uda nam się wejść w rytm, szybko zauważymy jak zmienia się nasze podejście i odczucia, nie tylko w ciele.

Moja jogiczna droga nie jest długa, ale w tym relatywnie krótkim czasie bardzo wiele się zmieniło. I nie mam wcale na myśli lepszej elastyczności ciała ani dotarcia do końca pierwszej serii ashtangi. Nie chodzi mi też o tak prozaiczne rzeczy jak poprawa samopoczucia, większa ilość energii czy poprawa nastroju. Zmieniło się coś w środku, we mnie. Na początku traktowałam praktykę jak każdy inny trening, nową formę aktywności, zupełnie nie zauważając (a może nie chcąc zauważyć) tej drugiej, „wewnętrznej” strony. Jeśli czytaliście poprzedni artykuł, to zapewne pamiętacie, że wspominałam o znaczeniu dobrego dopasowania się z nauczycielem. To właśnie jego rolą jest prowadzenie nas za rękę, szczególnie na początku jogicznej drogi, i pokazanie kolejnych etapów – zarówno fizycznych, jak i duchowych, wtedy kiedy uzna, że jesteśmy na to gotowi. Gdyby ktoś spytał mnie, kiedy będę gotowa na medytację, zapewne niewiele myśląc, odpowiedziałabym, że nigdy ;). Życie potrafi jednak zaskakiwać i okazało się, że ten moment nastąpił zdecydowanie szybciej, niż myślałam.

Na pewno zmianie uległo moje podejście. Gdybym miała jednym słowem odpowiedzieć na pytanie, czym jest dla mnie joga, to byłoby to wyzwanie. Przede wszystkim fizyczne, bo uwielbiam moment, kiedy muszę zmierzyć się z kolejną, nową pozycją, która na początku jest nieosiągalna, a z czasem ciało samo się w niej układa. Przede wszystkim, ale nie tylko, bo ostatnio joga to dla mnie też wyzwanie psychiczne – staram się zmieniać swoje podejście i otwierać na nowe, bardziej duchowe aspekty jogi. Czasem jest to bardzo trudne, czasem czuję, że walczę ze sobą, ale wygranie tej walki daje dużą satysfakcję i wewnętrzny spokój.

Najważniejsze, to odnaleźć w tym siebie – nieważne który z aspektów bardziej do Ciebie przemawia, nieważne ile pozycji jesteś w stanie wykonać poprawnie, ani ile czasu potrafisz medytować. Grunt, żeby praktyka dawała spełnienie i satysfakcję oraz żeby cały czas iść do przodu, nawet najmniejszymi krokami.

Udostępnij

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów